niedziela, 17 lipca 2016

siedemnasty

Podsumowanie weekendu.

Ten weekend był bardzo ciężki. Dawno takiego nie  było ale nie pod względem żywienia czy ćwiczeń. Lecz przez pracę, właściwie to przez pracę jadłam nie regularnie i wcale nie ćwiczyłam.
Ale takie jest życie pieniące potrzebne są by dobrze i fajnie funkcjonować w społeczeństwie.
Dlatego dzisiaj nie będzie typowego rozpisywania co zjadłam i wg. Mam jedynie kilka zdj zazwyczaj śniadania.
Od jutra lecimy z kopyta na pewno aż do kolejnego weekendu w pracy.








Znajduje sie tu kawa zbożowa taka jak piłam rozpuszczalną tylko tu jest w saszetce.
Mi o wiele bardziej przpadła do gustu ta rozpuszczalna.
Czuć naprawdę smak a tu troche jak herbata z saszetki.
Dziś skończyłam na szczescie pracę wczesniej i czas na regenerację.
Pozdrawiam wszystkich którzy dzisiaj się regenerują a jutro lecą z pełną siłą przez życie.




2 komentarze:

  1. Niestety u mnie do celu jeszcze bardzo daleko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do póki walczymy jesteśmy zwycięscami,a każdy krok zbliża nas do celu.
      Każdy upada mój weekend to jeden wielki upadek ale wstaje i się nie poddaje :D
      Żyjemy dalej z uśmiechem i walczymy w bitwie o siebie :D
      Pozdrawiam.

      Usuń